UCZTA WE WŁOCŁAWKU
Tym razem w gastronomiczną podróż wybraliśmy się do słynącego dawniej ze swoich wyrobów ceramicznych i porcelanowych Włocławka. Jest to jedno z głównych miast Kujaw i historyczna stolica regionu. Na kulinarnej mapie Włocławka warto zatrzymać się w kilku restauracjach i skosztować ich potraw.
Skrawek Włoch w sercu Włocławka
Na dziedzińcu kamienicy przy Placu Wolności 3/4 znajduje się jedyna we Włocławku restauracja w piwnicy - Restauracja Toscania. Niepowtarzalny klimat, włoska muzyka, ciekawy wystrój wnętrza i panująca tu atmosfera sprawiają, że wchodząc tu zostawiamy za drzwiami codzienny zgiełk i pozwalamy sobie na chwilę zapomnienia przy filiżance espresso czy lampce wina.
Rozglądając się zauważamy, iż jest tu coś z charakteru eleganckiej restauracji jaki i małej urokliwej pachnącej lawendą, tymiankiem, bazylią i świeżymi pomidorami knajpki. Oparte na subtelnych szczegółach oraz starannie zaplanowane wnętrza z toskańskimi pejzażami dostosowane są zarówno do dyskretnych kolacji jak i biesiad.
Restauracja Toscania powstała z pasji tworzenia i miłości do jedzenia. Alicja Ciesielska, właścicielka restauracji od dzieciństwa lubiła gotować. Już w wieku 9 lat upiekła swoje pierwsze ciasto. Dzisiaj spełnia swoje marzenie z nawiązką, ma nie tylko jedną, a kilka restauracji we Włocławku.
- Zacieramy granice między kuchnią a sztuką - owa myśl przewodnia towarzyszy mi przy tworzeniu zarówno dużego bankietu, jak i małego kameralnego spotkania dla naszych gości. Pragnę, aby wydarzenia kulinarne dostarczały nie tylko sytości żołądka, ale przede wszystkim, wspaniałych odczuć estetycznych. Dlatego też tak wiele uwagi poświęcam aranżacji i dekoracji stołów, wystrojowi wnętrz - opowiada Alicja Ciesielska.
Wystrój sal przypomina włoski dom. Większość drobiazgów pani Alicja przywiozła z podróży, cześć znalazła w antykwariatach czy na targach staroci.
W restauracji Toscania do wyrobu potraw kucharze używają wyłącznie produktów najwyższej jakości. Z dań starają się wydobyć jak najpiękniejszą barwę, a także uzyskać maksymalne natężenie smaku.
- Jeśli chodzi o przygotowywanie potraw - nie idę na żadne kompromisy. Wszystkie potrawy przygotowujemy własnoręcznie, od podstaw. Żadnych baz czy półproduktów. Dania przyrządzane są z tradycyjnych oryginalnych receptur, a także z naszych własnych przepisów. Ktoś, kto myśli w tym biznesie wyłącznie o zysku, nigdy nie odniesie sukcesu. Gastronomia w głównej mierze opiera się na pasji ludzi zajmujących się nią. Traktuję to bardziej jako hobby, sposób na życie, a nie pracę. Zawsze wierzyłam i wierzę dalej, że goście potrafią docenić to co jest autentyczne i co powstało z głębi serca - mówi pani Alicja.
W bogatym menu można zaleźć mnóstwo specjałów kuchni włoskiej, począwszy od makaronów (spaghetti frutti di mare z sosem serowo- śmietanowym - 18 zł), mięs (wołowina duszona z czerwonym winem i rozmarynem 23 zł podana z tortellini grzybowym i sałatką), ryby (szaszłyki z krewetek ułożone na ryżu podane z warzywami - 30 zł; sandacz w borowikach podany z pieczonymi ziemniakami i sałatką - 26 zł) przez ręcznie robione pierogi (ravioli ze szpinakiem z sosem borowikowym 12 zł), po owoce morza (zupa z ryb i owoców morza - 11 zł).
Co miesiąc w restauracji odbywają się cykliczne imprezy pt. Kulinarne podróże dookoła świata. Ostatnio Toscania zamieniła się w kabaret Moulin Rouge za sprawą wydarzenia „Poznaj smak Francji, czyli Święto Wina Beaujolais Nouveau". Można było odbyć kulinarną podróż po francuskich regionach słynących z serów i wina oraz posłuchać recital laureatów konkursu piosenki francuskiej.
Stylowa „Impresja"
Spacerując po mieście, nie sposób ominąć ulicy Bojańczyka, a na niej Clubu&Restauracji Impresja. To królestwo smaków osadzone w nastrojowych wnętrzach.
- Restauracja powstała w 2004 roku. Razem z mężem stworzyliśmy ją od podstaw. Stała ekspozycja malarska, uświetnia wnętrza i nadaje im jedyny niepowtarzalny klimat. Duch impresjonizmu, który na stałe zagościł w restauracji spowodował, że nie ma takiego drugiego miejsca we Włocławku. W przyszłości planujemy otworzyć 12 pokoi hotelowych utrzymanych w klimacie Art-Hotel - opowiada właścicielka, Edyta Pawłowska.
Do dyspozycji gości są 4 sale przeznaczone zarówno do przeprowadzenia kameralnych przyjęć jak i dużych uroczystości weselnych dla 100 osób, a także patio.
Każdy element wnętrza jest tutaj przemyślany. Na uwagę zasługują żyrandole, które pomimo mnogości detali, nie powodujące wrażenia przesytu. Przytulność i ciepło pomieszczeniu dodają boczne lampy, które niczym świetliki uzupełniają sale delikatnym, nastrojowym światłem. Wyrazistym elementem każdej z sal są lustra - eliptyczne lub klasyczne w pozłacanych ramach, które również odbiją światło.
- Specyficzny, stylowy wystrój Impresji spowodował, że bardzo chętnie odwiedzają nas goście w średnim wieku, chociaż nie brakuje też młodszych - dodaje Edyta Pawłowska, właścicielka restauracji.
W karcie dań znajdziemy wszelkiego rodzaju potrawy od kuchni tradycyjnej, wegetariańskiej do dań bardziej wyrafinowanych, które dostarczą nam niezapomnianych doznań smakowych jak indyk w maladze, śledź po japońsku, krewetki królewskie w szynce parmeńskiej czy ozór wołowy w sosie chrzanowym..
Smaki z kraju Bollywood
- Kuchnia indyjska to mnogość smaków, aromatów i barw. W niej jak w zwierciadle odbija się bogactwo tradycji i kultury Indii. Ta różnorodność i wielobarwność przejawia się w doborze składników oraz przypraw - do każdej, choćby najprostszej, potrawy. W Indiach nawet z pozoru zwyczajna herbata czy kawa może być przygotowywana na wiele sposobów np. z kardamonem, imbirem czy cynamonem - opowiada Elżbieta Migdalska, właścicielka restauracji.
Restauracja Namaste zaistniała na włocławskim rynku w styczniu br. Nazwa oznacza tradycyjne indyjskie pozdrowienie "Pokłon tobie".
- Myśląc o otwarciu restauracji wiedziałam jedno, że chcę serwować tylko zdrowe jedzenie. Po części podjęłam taką decyzję, bo moja córka jest wegetarianką. Potem zwyciężył pomysł restauracji hinduskiej, bliskiej wegetarianizmowi. Choć w naszym menu są też ryby. Oprócz hinduskich potraw, w lokalu podawane są również polskie przysmaki - mówi pani Elżbieta.
We wnętrzu panuje typowo orientalny klimat - intensywne, nasycone kolory (żółcie, czerwienie, róże, pomarańcze), połyskliwe tkaniny oraz przepych dodatków - dywany, bibeloty, dzbany, Shishe - fajki wodne itd. są ustawione niemalże w każdym kącie.
Właścicielka restauracji sama zadecydowała jak ma wyglądać lokal. - Niektórym wystarczy klimatyczna muzyka i zapach kadzidła, by poczuć atmosferę Indii. Warto jednak sięgnąć po bardziej konkretne rekwizyty i stworzyć swój mały baśniowy świat - mówi właścicielka.
W karcie dań znajduje się tyle potraw (ok. 90), że przez długi czas nie można się zdecydować co zjeść. Wszystkie dania podawane w Namaste, powstają ze świeżych składników. Tu nie ma żadnych mrożonek.
Warto spróbować szpinak po hindusku w pikantnym sosie śmietanowo-czosnkowy - 15 zł, Alu Kofta czyli kulki warzywne w sosie na bazie pomidorów - 14 zł, pakore z kurczakiem (kawałki piersi kurczaka w cieście naleśnikowym z surówką) - 22 zł, Sabat Daal czyli czerwona fasola w pikantnym sosie masala - 12 zł. Przebojem są jednak pierożki ze szpinakiem.
Jednak przed podaniem dania głównego, jako przekąskę szef kuchni Łukasz Rutynowski poleca smalec wegetariański. Poza smakiem nie ma on jednak nic wspólnego ze smalcem wytapianym ze słoniny. Przepis jednak jest tajemnicą restauracji.
Z miesiąca na miesiąc można zauważyć coraz więcej gości odwiedza hinduską knajpkę. Włocławianie po prostu przyzwyczaili się do orientalnej kuchni.
- Mniej więcej połowa klientów to cudzoziemcy. Niemal drugie tyle to goście z innych regionów Polski, pracownicy dużych firm i korporacji, którzy pocztą pantoflową dowiadują się, że właśnie w Namaste warto spróbować czegoś nowego. Musze się pochwalić , że odbyło się u nas także polsko-hinduskie wesele - opowiada pani Elżbieta.
Staropolska „Gospoda"
Wędrówkę po lokalach gastronomicznych kończymy przy ul. Żurawiej 27 odwiedzając Restaurację „Gospoda". Lokal ten zainicjował swoją działalność w 2005 roku. Jej właściciele to Lena i Janusz Gruszewscy.
Króluje tu kuchnia staropolska - żury i barszcze, własnego wyrobu pierogi, uszka, kołduny. Specjalnością restauracji jest przede wszystkim - kaczka z owocami w sosie imbirowym - 25 zł, eskalopki wieprzowe z kurkami - 15, 50 zł czy placki ziemniaczane po węgiersku - 17 zł.
- Nasi goście przyjeżdżając tutaj oczekują konkretnej kuchni. Wykorzystujemy stare przepisy i receptury. Jednak często je modyfikujemy i przystosowujemy do kulinarnego gustu współczesnego klienta. Do potraw dodajemy oryginalne przyprawy i aromaty, które sprawiają, że posiłki zachowują równowagę smaku i zapachu. Wszystko jest naturalne i własnej roboty. Na daną potrawę trzeba często poczekać około 20 min. - mówi Przemysław Kuźniewski, szef kuchni.
Kuchnię i restaurację obsługuje niewielka liczba osób. Ale to wystarcza. - Tworzymy bardzo zgrany i dobrze zorganizowany zespól - dodaje szef kuchni.
Restauracja składa się z 2 pomieszczeń - sali z kominkiem oraz sali utrzymana w bardziej biesiadnym klimacie, duże stoły i ławy pozwalają na pomieszczenie większej liczby gości.
Wystrój „Gospody" utrzymany jest w surowym stylu drewna oraz kamienia nawiązując wyglądem do średniowiecznej karczmy. Piękne stare dzbany, oryginalne sprzęty i ozdoby, makatki, ręcznie tkane chodniki, a stoły przykryte koronkowymi serwetami.