Polityka prywatności Mapa strony
Home O nas Nakład i dystrybucja Reklama Jak otrzymać Hurtownie dla cateringu Archiwum Kontakt
FELIETON

Felieton - Królewskie progi


Autor: Tadeusz Olszański

KRÓLEWSKIE PROGI

Nie ma już za wysokich progów dla polskich restauracji! Najlepszym dowodem Zamek Królewski w Warszawie. Do niedawna działał tam tylko jeden lokal gastronomiczny - „Cafe Zamek", ale ostatnio królewskie podwoje otworzyły się i dla następnej inicjatywy.

Nie kto inny, a laureaci naszego „Hermesa" rodzina państwa Kręglickich poszerzyła swoje imperium o królewskie progi. Udało się im przekonać dyrekcję Królewskiego Zamku o możliwości zainstalowania restauracji o właściwym, eleganckim poziomie w ciągnących się u podnóża arkadach Kubickiego. Pomysł był przedni! Arkady Kubickiego długo czekały na remont i udostępnienie publiczności. Nastąpiło to cztery lata temu, ale ożyły dopiero rok temu. Kiedy zdecydowano się organizować tam różnego rodzaju przedsięwzięcia - tradycyjne warszawskie targi książki, różne wystawy, a ostatnio nawet giełdy młodych artystów-plastyków. Arkady stały się miejscem odwiedzanym, tętniącym życiem. I ulokowana w kącie lewego skrzydła restauracja „Piąta ćwiartka" okazała się strzałem w dziesiątkę. Kręgliccy, którzy w małym palcu mają kuchnię grecką czy francuską, postawili tym razem na coś w kuchni polskiej prawie zapomnianego. A mianowicie na podroby. Cynaderki, grasicę, wątróbki, żołądki, flaki. Stąd i nazwa lokalu, która wcale nie oznacza konieczności picia aż do piątej ćwiartki! Bo za dawnych lat piątą ćwiartką było - obojętnie czy w wieprzku, czy w cielaku - to wszystko, co znajdowało się w środku zwierzaka. Oczywiście knajpa w Zamku, i to Królewskim, to rzecz dość ryzykowna. Zwłaszcza, gdy mieszczą się w nim muzea, bezcenne dzieła sztuki. I tłumy zwiedzających. Z tego względu dyrekcje większości znanych mi królewskich pałaców i zamków nie udzielają raczej zgody na prowadzenie w ich wnętrzu restauracji. Ograniczają się do zainstalowania skromnych raczej bufetów z kawą i napojami. Tak jest na Budzińskim Zamku w Budapeszcie, w wiedeńskim Hofburgu czy w paryskim Luwrze. Francuzi, dla których gastronomia jest świętością, rozwiązali zresztą ten problem w rewelacyjny sposób. Na dziedzińcu Luwru zbudowali szklaną piramidę, w której pomieścili wszystkie kasy, butiki, bufety i oczywiście restaurację. Do pałacu jednak chodzi się tylko zwiedzać! Warszawa zachowała się inaczej. Od momentu odbudowania Zamku Królewskiego przewidziano tam miejsce na całkiem sympatyczny lokal, w którym po różnych konferencjach czy kongresach można zorganizować lampkę szampana lub przyjęcie. Względnie zjeść obiad czy kolację. Zamek wszakże jest największym magnesem turystycznym stolicy. I to nie tylko w wakacyjne miesiące. W tym sezonie zwłaszcza, bo w ramach ekspozycji galerii Czartoryskich z Krakowa pokazuje „Damę z łasiczką" Leonardo da Vinci. Więc wzmocnienie się drugim lokalem było w pełni zasadne. Oczywiście Zamku trzeba pilnować, dbać o bezpieczeństwo, ale dobrze się stało, że znaleziono rozsądne rozwiązanie. Nowy lokal Kręglickich jest bowiem nie tylko urządzony z wyczuciem i ładnie wkomponowany w arkady Kubickiego, ale i smaczne podroby skalkulowane w cenie od 20 do 25 zł. No i pysznie, że po zwiedzaniu Zamku będzie można posiedzieć tam wieczorem i popatrzeć na Wisłę, która choć niedawno była tak groźna, to przecież letnim wieczorem jest z reguły piękna. Otwarcie się Królewskiego Zamku w stolicy niejako koronuje też gastronomiczną działalność w wielu mniejszych zamkach. Bodaj Nidzica była pierwsza, gdzie jeszcze przed transformacją otwarto stylową restaurację. Z dobrą kuchnią. W ślad za tym jeszcze w tamtych latach, dzięki staraniom towarzystwa „Polonia", aby dogodzić naszym rodakom z USA i Europy, otwarto hotelowo-restauracyjny kompleks w Pałacu w Pułtusku. A potem już dzięki prywatnej inicjatywie ratującej idące w ruinę pałace i zamki powstały całkiem przyzwoite hotele i restauracje w Baranowie Sandomierskim, Kadynach, Krasiczynie czy w Rydzynie, rekomendowane jako „obiekty z klimatem" w wydawanym u nas przewodniku Pascala. I właśnie niedawno w restauracji hotelu Zamek Ryn odbył się finał jednego z najbardziej prestiżowych konkursów kulinarnych L'art de la Cuisine Martell, w którym - nomen omen - zwyciężyła ekipa restauracji w Zamku Dubiecko serwując królewską potrawę. I niech mi ktoś powie, że w naszych pałacowych i zamkowych restauracjach nie karmią po królewsku!

 







Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Restauratora 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!