KLIK I JUŻ NA TOPIE
Ten felieton spada na mój stolik dosłownie z nieba! Pardon, z Internetu, który instrumentem jest i basta, ale instrumentem przecież różnie można się posługiwać. Anonimowość Internetu sprawia, że każdy sam może sobie wystawić idealną opinię, co podważą reguły rankingów. Na jednym z portali internetowych bowiem, znajduję w ostatnim dniu minionego roku ponad 20 tysięcy recenzji z 8931 lokali gastronomicznych z 1080 miejscowości w całej Polsce! Niech przy tej ilości ocen schowają się Piotr Bikont z Robertem Makłowiczem, którzy od lat pracowicie krążą nie tylko po Polsce, ale i całej Europie, degustując po drodze sztukę kulinarną. A z rozmaitości wpisów - zarówno smacznych i miłych, jak i negatywnych - wyłania się istotny przyczynek do rzeczywistego obrazu naszej gastronomii. Dzięki rzeczonym powyżej gastronautom. Bez bicia przyznaję, że nie wiem od kiedy istnieje ta kopalnia informacji o tym, gdzie co można smacznie zjeść, a gdzie uważać należy. Wiem natomiast, że powstały one z myślą o ludziach, którym nie jest wszystko jedno co jedzą. Słowem coś dla wykształciuchów kulinarnych. Zaczęło się od tego, że inicjatorka pewnego portalu wprowadziła na swoją stronę internetową 300 lokali (nie wspominam jego nazwy, bo takich portali jest wiele). A potem posypało się wręcz lawinowo. Jak z udzielonego przez nią wywiadu dla jednego z internautów wynika, strona ma dziś 6000 użytkowników, w tym aż 800 restauratorów, którzy liczą się z wpisami swoich gości. Ważne, że dziś gastronauci docierają do najróżniejszych knajpek w najdalszych zakątkach kraju i dzielą się swoimi wrażeniami. Byłem, zjadłem, smakowało lub nie, podobało mi się lub nie zajrzę tam więcej. Klik i poszło! Dzielenie się wrażeniami to bez wątpienia istotna wartość. Bo znajdujemy takie zapisy, jak np. Karela, który zamówił pierogi z farszem z kaczki w sosie pomarańczowym, ale dwa z nich były twarde i stare. Już nie przytoczę miejsca, bo mam nadzieję, że nie podają tam już starych pierogów z tym jakże wyrafinowanym farszem w egzotycznym sosie! Budzi natomiast moją wątpliwość próba klasyfikacji, swoistego rankingu lokali gastronomicznych na internetowych łamach, w postaci ustalania topu 10 restauracji. Oparta jest ona bowiem na ilości wpisów plus przyznawanie gwiazdek. Ze średnią ocen od 1 do 5 za jakość jedzenia, wystrój, obsługę i ceny. Oczywiście nie ma mowy o jakimś ogólnopolskim rankingu. Jest on natomiast prowadzony w 12 regionach, które dla porządku rzeczy pozwolę sobie wymienić. Mamy więc Warszawę, Kraków, Poznań, Wrocław, Łódź, Gdańsk, Katowice, Częstochowę, Lublin, Rzeszów, Bydgoszcz i Sopot. W Warszawie na czele topu znalazła się węgierska restauracyjka Borpince (71 opinii, 3,5 gwiazdki) przed Dzikim Ryżem (62), Orchideą (58), Portucale (54) oraz Blue Cactus (46). Gwiazdek wszędzie po 3 lub 3,5. W Poznaniu przewodzi Suhana Sushi (19) przed Papavero (10) i Canapka Barem (8). Zdumiewające jest to, że na piątej pozycji znajduje się restauracja Fusion z hotelu Sheraton z zerową ilością wpisów, a tuż za nią Mykonos, który ma wprawdzie 40 opinii, ale z zupełnie niezrozumiałych dla mnie względów nie prowadzi w poznańskim topie. Nie wiem więc, co decyduje o kolejności, bo w tym przypadku nie ilość wpisów!!! Bo przecież nazwa top oraz ranking do czegoś zobowiązują. Co najmniej dziwne też, że krakowską listę otwiera Szabla i Szklanka, a renomowany i naprawdę znakomicie karmiący Wierzynek zajmuje dalsze miejsce. Bo Szabla i Szklanka ma 21 wpisów, a Wierzynek tylko 7! Już nie wspomnę o tym, że zręczny restaurator szybko może ilość wpisów podwoić, bo ani gości, ani personelu mu nie brakuje, a komputer bywa przecież w zasięgu ręki. Znalazłem też pewien niepokojący wpis. Autor, który podpisał się „gość: ocenzurowana" sygnalizuje, że połowa opinii nie jest zamieszczana, gdyż z 8, które wysłał ukazało się tylko 4, a nie były wulgarne ani obrażające. Podobnie przytrafiło się koledze. Skoro dobierane są przez redakcję to trudno nazwać je obiektywnymi. Ba, przy takiej ilości wpisów różnie może bywać. Niemniej pomysł zaglądania do garnka przy pomocy Internetu może i jest ciekawy i na miarę naszych czasów, ale czy można wierzyć w wiarygodność znalezionych tam informacji?