SMAK JEST CZYMŚ BARDZO OSOBISTYM
Edyta Czerwińska: Miałam okazję spotykać Panią na różnych eventach kulinarnych. Ostatnio została Pani jurorką w konkursie L'Art de la cuisine Martell. Czy gotowanie to Pani hobby?
Gotowanie to nie tylko moje hobby, to jest pasja! Kiedy wyszłam za mąż 27 lat temu, nie miałam nawet pojęcia, jak przygotować jajka. Mieszkaliśmy w Belgii, z dala od mojego domu rodzinnego, nie miałam więc kontaktu z moją mamą, która mogłaby mi służyć pomocą i radą w tej materii. Eksperymentowałam w kuchni, korzystając z książek i czasopism, a mój mąż chętnie występował w roli królika doświadczalnego.
Pochodzi Pani z Indii, na stałe mieszka w Belgii. Jako żona dyplomaty podróżuje Pani po świecie. W jakich krajach, poza Polską, zdarzyło się Pani jeszcze mieszkać?
Zanim przeprowadziliśmy się do Polski w 2006 roku, przez cztery lata mieszkaliśmy w Waszyngtonie, a wcześniej także cztery lata w Kopenhadze, trzy lata w Delhi i rok w Wiedniu.
Taka forma poznawania świata pozwala na dogłębne przyjrzenie się kulturze i obyczajom panującym w danym kraju, czego nie można dokonać podczas krótkich wizyt. Czy zgodzi się Pani ze mną?
Oczywiście. Jestem bardzo szczęśliwa, że miałam możliwość poznać bliżej każde z tych państw i ich kulturę. To ogromnie pomogło mi docenić i zrozumieć różnorodne zwyczaje i tradycje.
Czy gotuje Pani w domu dla rodziny?
Mieszkając w Warszawie, nie miałam możliwości gotować regularnie, z uwagi na tryb życia, jaki prowadziliśmy. Cały czas jednak czuwałam nad naszą kuchnią i współpracowałam z paniami Grażyną i Wandą, aby nadać serwowanym potrawom taki osobisty charakter i smak, który można traktować jak podpis naszego domu. Wraz z mężem cechuje nas ciekawość świata. Lubimy podróżować, poznawać i próbować różnych rzeczy. Najbardziej popularna w naszym domu jest kuchnia belgijska, indyjska, polska i fusion, która zawiera elementy wszystkich wymienionych.
Wspiera Pani różnorodne akcje charytatywne, części z nich jest Pani inicjatorką. Proszę opowiedzieć, w jakich przedsięwzięciach w Polsce brała Pani udział?
Ujmę to inaczej. Zebrałam dużo funduszy na cele charytatywne i miałam to szczęście, że inicjatywy, w których brałam udział były bardzo hojnie wspierane przez ludzi. To pozwoliło realizować projekty wsparcia dla grupy małych dzieci, bezdomnych, młodzieży i wielu innych potrzebujących. To ciężka praca, dlatego sukces należy przypisać wielu osobom, które przyczyniły się do realizacji poszczególnych projektów.
Co jest motorem napędzającym Panią do udziału w kolejnych takich przedsięwzięciach? Czy to obowiązek żony dyplomaty?
Nie wiem, co popycha mnie do działania. Dostrzegam sytuację i zaczynam działać. Chętnie angażuję się w niesienie pomocy, tam gdzie jest ona potrzebna, nic więcej. Od żon dyplomatów nie oczekuje się podejmowania działalności charytatywnej. To nie należy do ich zadań.
Podczas czteroletniego pobytu w Polsce podróżowała Pani z mężem po całym kraju, degustując kuchnie różnych regionów i poznając zwyczaje mieszkańców naszego kraju. Jakie są Pani wrażenia na ten temat?
Jak w każdym kraju, tak i w Polsce panują różne kulinarne zwyczaje w zależności od regionu. Podczas podróży próbowaliśmy wielu potraw, które w mniejszym lub większym stopniu trafiały w nasze gusta, a wśród nich mieliśmy szczęście znaleźć pierogi i bigos. Najlepszy bigos, jaki kiedykolwiek jadłam, podano nam w Mrągowie.
Poprzez „Podróże kulinarne z Karolem Okrasą" uczyła się Pani, w gronie żon ambasadorów, gotować potrawy kuchni polskiej. Czy polska kuchnia jest skomplikowana?
Nie, nie jest skomplikowana, ale jej prostota sprawia, że dla uzyskania odpowiedniego smaku bardzo ważna jest umiejętność balansowania składnikami.
Które potrawy wg Pani mają reprezentacyjny smak i mogą być prawdziwą wizytówką polskiej kuchni?
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo trudna, bo smak jest czymś bardzo osobistym. Myślę, że w Indiach uznanie mogą zdobyć faworki, a w Belgii zupy.
W jaki sposób zamierza Pani wykorzystać te nowe umiejętności kulinarne?
Urozmaicając moje menu. Zatem mam nadzieję, że polskie potrawy zdobędą uznanie także wśród przyjaciół i osób goszczących w Państwa obecnym domu w Belgii.
Dziękuję za rozmowę.