Polityka prywatności Mapa strony
Home O nas Nakład i dystrybucja Reklama Jak otrzymać Hurtownie dla cateringu Archiwum Kontakt
FELIETON

Felieton - Dziura w całym


Autor: Tadeusz Olszański

DZIURA W CAŁYM

Narożne bistro naprzeciw hotelu „Bristol" przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie przebojem zdobyło miano kultowej knajpy. I to nie dzięki zwyczajnej nazwie „Przekąski, Zakąski", lecz z tej prostej przyczyny, że jest czynne całą dobę.

O każdej porze można tu dostać słynną, warszawską „meduzę z lornetą", czyli 2 małe wódki i nóżki w galarecie za jedyne 16 złociszów! Oczywiście jest i śledzik, są różne zakąski i kanapki. Miejsc siedzących - tyle co przy barze, stojących za to bez liku, również przed knajpą. Tłum zwłaszcza w nocnych godzinach, kiedy zamierają pobliskie restauracje na Królewskim Trakcie stolicy. Klientela na ogół wytworna. Widzowie późnych spektakli pobliskich teatrów i opery, klubowicze, zagraniczni turyści szukający nocnych atrakcji, których w Warszawie niewiele. Świetne miejsce na typowe after party lub szybką wódkę po nocnym dyżurze lub nudnym przyjęciu. Za każdym razem, kiedy późną porą miałem okazję tędy przejeżdżać, odnosiłem wrażenie jakbym nagle znalazł się w Paryżu, gdzieś w okolicach Pól Elizejskich. Taki ta knajpa stwarza klimat. Zachwycił się też tym miejscem nawet tak surowy krytyk kulinarny jak Maciej Nowak. - Podobnego przybytku nie znam w całym kraju, a i w zaprzyjaźnionych mocarstwach, zdaje się, nikt na równie śmiały koncept nie wpadł! - pisał dobre pół roku temu na łamach stołecznego dodatku „Gazety Wyborczej". Pomysł jest oczywiście prosty - tania wódeczka plus niedroga zakąska. Niski zysk, duży obrót, jeszcze większy ruch! Było i dobrze, i miło, aż pojawiła się jedna z kolejnych kontroli kochanego warszawskiego Ratusza i cofnęła koncesję na sprzedaż alkoholu! Bo znalazła dziurę w całym. Dosłownie rzecz biorąc nie tyle dziurę, co raczej brak dziury! Otóż bistro „Przekąski, Zakąski" stanowi aneks do znajdującej się w tym samym gmachu dawnego hotelu „Europejskiego" restauracji „U Kucharzy". Dosłownie obok, bo tuż za rogiem. W logicznym ciągu. Oba lokale należą też do tego samego właściciela - Piotra Gesslera. Koncesja zatem była jedna na dwa wprawdzie, ale stanowiące jedną całość lokale. Tyle, że nie połączone żadnym przejściem. Bo cały szkopuł w tym, że między bistrem, a restauracją znajduje się zjazd do podziemnego garażu. Od biedy oczywiście jakąś dziurę dałoby się przekuć, ale wtedy być może Ratusz uparłby się na konieczność istnienia innego łącznika, na przykład tunelu. Pardon, niesłusznie uogólniam i używam nazwy Ratusz, bo przecież w tym przypadku z kuriozalnym stanowiskiem w sprawie cofnięcia koncesji na alkohol wystąpiła nie Pani Prezydent (daj jej Boże zdrowie, bo dobrze rządzi stolicą) Hanna Gronkiewicz-Waltz, lecz konkretni urzędnicy, którzy przeprowadzali kolejną kontrolę. Nie pierwszą. Za to pierwszą, która wreszcie znalazła pretekst, aby po trzech latach działalności lokalu stuknąć właściciela. Nie ważne, że kosztem tych wszystkich, którym było dobrze w bistro. Posłużono się też licznymi telefonicznymi skargami na hałas, składanymi do Straży Miejskiej, ale przez anonima w imieniu sąsiadujących z bistro mieszkańców. Ba, w pobliżu nie ma jednak mieszkalnych budynków. Naprzeciw jest hotel „Bristol" i nieco z dala Pałac Prezydencki. Kancelaria Prezydenta wyjaśniła jednak, że nikt z pracowników nie skarżył się na hałasy i nie interweniował w tej sprawie. Bistro oczywiście działa dalej, bo właściciel odwołał się od decyzji. Jeśli nie da to rezultatu, wówczas Piotr Gessler oczywiście będzie musiał ubiegać się o oddzielne zezwolenie, a to, jak uczy życie, trwa w Warszawie miesiącami. Przekonałem się o tym już niejednokrotnie, odwiedzając nowo otwierane lokale gastronomiczne. Tak było z restauracją rybną na Nowym Świecie, a ostatnio z miłą włoską restauracyjką na rogu Niemcewicza i Grójeckiej na Ochocie. Długo, długo, nie można się tam było doczekać na kieliszek białego wina do pstrąga po polsku czy chianti do makaronów. Mam jednak nadzieję, że, aby zobaczyć meduzę nie trzeba będzie w najbliższym czasie zabierać ze sobą na Krakowskie Przedmieście autentycznej lornety z własnego domu!

 







Projekt i wykonanie: a-tech.pl
Copyright by Poradnik Restauratora 2009 (c), wszystkie prawa zastrzeżone!